Sketchbook from the Drawer

Today I found a small sketchbook with brown pages in my drawer. That is — I knew it was there. I put it in the drawer myself many months ago, right after bringing it home from the store. I bought it because I thought drawing on that kind of paper would be an interesting change. And it is.

Only today did I make my first sketches in it… and I think I fell in love with it a little. Drawings on brown paper look exactly the way I imagined. Warm. A bit more intimate.

The first thought that came to my mind was simple: “Why only now?”

I don’t know. The sketchbook had been there the whole time, within reach.

And yet only today I opened the drawer, took it without thinking, and started drawing — as if I had been using it for years. Apparently sometimes it’s not enough that something good is close at hand. The right moment has to come.

So there’s nothing else to do but give it time.

And now I’m going back to drawing.


  

 

Szkicownik z szuflady

Znalazłem dzisiaj w szufladzie mały szkicownik z brązowymi kartkami. To znaczy - dobrze wiedziałem, że tam jest. Sam włożyłem go do szuflady zaraz po tym, jak przyniosłem ze sklepu wiele miesięcy temu. Kupiłem go, bo pomyślałem, że rysowanie na takim papierze będzie ciekawą odmianą. I rzeczywiście jest. 

Dopiero dzisiaj zrobiłem w nim pierwsze szkice i… chyba się w tym zakochałem. Rysunki na brązowym papierze są dokładnie takie, jak sobie wyobrażałem. Ciepłe. Jakby trochę bardziej intymne. 

Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, była prosta: „Dlaczego dopiero teraz?” 

Nie wiem. Przecież ten szkicownik leżał tam cały czas, w zasięgu ręki.

A jednak dopiero dziś otworzyłem szufladę, wziąłem go bez zastanowienia i zacząłem rysować — tak, jakbym używał go od dawna. Widocznie czasem to, że coś jest blisko, jeszcze nie wystarcza. Musi przyjść właściwy moment.

W takim razie nie pozostaje nic innego, jak dać czasowi czas.

A teraz wracam do rysowania.

Comments

Popular Posts