O blogu

Witam Cię serdecznie na moim blogu o...
Właśnie, sądziłem, że będzie stricte o rysowaniu i malowaniu, ale chyba jednak nie do końca. Owszem, rysuję i czasem maluję jednak brak wykształcenia w tym kierunku nie pozwala mi występować w roli znawcy tych dziedzin.
Jestem amatorem pędzli oraz ołówków i ignorantem w wielu kwestiach technicznych związanych ze sztukami plastycznymi, więc nie wychylam się z poradami na temat optymalnej długości pędzla, czy idealnej gramatury papieru.
Biblioteki, księgarnie i internet obfitują w publikacje o podstawach jak również technikach zaawansowanych w pracy z farbami i w rysunku - chwała im za to. Można dość łatwo znaleźć informacje o doborze odpowiednich mediów i opisy ich zastosowań. To nie jest problem. Prawdziwym za to wyzwaniem jest zrobienie użytku z całej tej dostępnej, obszernej teorii - czyli praktyka.
Tu ponownie wracam do kwestii celu, który obrałem zakładając niniejszy blog. Nieraz słyszę lub czytam o artystach-samoukach - ludziach, którzy bez kierunkowego wykształcenia rozwijają swoje artystyczne pasje odnosząc na tym polu sukcesy. Zwykle o takich osobach świat dowiaduje się w chwili, gdy poziom ich prac jest już na wysokim poziomie i wiadomo tylko, że taki artysta lub artystka nie kończyli akademii sztuk pięknych, samodzielnie szlifując swój warsztat. Jest więc obraz "przed" i "po", ale jak wygląda proces samodzielnej nauki?
Jakby nie patrzeć, każdy pracuje na własny rachunek i najbardziej nawet wzięta uczelnia nic nie pomoże, jeśli kto nie włoży własnego wysiłku, zaangażowania i nie wykaże się odpowiednią determinacją. W tym sensie każdy jest samoukiem - to oczywiste. Uczelnia to jednak potężne narzędzie, bez którego samouk jest skazany na mozolne "wymyślanie koła" na nowo (bawiąc się przy tym przednio), podczas gdy uczniowie szkół na przywitanie otrzymują owo "koło" - dostęp do ogromu wiedzy - i je stosują.
Proces doskonalenia swoich umiejętności (przynajmniej na początku drogi) przez samouka wydaje się być zupełnie inny niż w przypadku artystów w szkole. O tych drugich wiem niewiele - nie uczyłem się w ASP (póki co). W przypadku pierwszych (wiem z autopsji) jest to droga na ślepo, po omacku i bardzo chaotyczna. Domyślam się, że u każdego wygląda to inaczej i na swój sposób.

Tutaj przedstawiam przypadek własnych wyzwań czyhających na początkującego pasjonata rysunku i farb. Opowiem o tym w jaki sposób poradziłem sobie lub jeszcze nie poradziłem z różnymi trudnościami.

...z myślą, że pomoże to komuś, kto wstąpił na własną "drogę artysty".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz